Pole tekstowe: Szkoła! Miejsce, do którego przychodzimy codziennie. O lat nurtuje nas pytanie „Kto ją wymyślił?” Kiedy słyszymy rano budzik pytamy siebie „ O co chodzi?” Na nic zdają się nasze domysły. Musimy wstawać i jak zawsze udać się do osławionej przez uczniów instytucji. Z wielką niechęcią (ale jednak) do niej wchodzimy. W szatni sprawdzamy plan lekcji: dwa języki polskie (tragedia! Znowu nie przeczytaliśmy zadanej lektury), następnie matematyka (męczarnie z funkcją trygonometryczną), kolejny język angielski ( znowu te trudne słówka) i chemia (alkohole, chociaż wielu woli je w innej postaci) oraz W-F ( jedyna rozrywka, przedmiot, gdzie można odpocząć). Po skończonych lekcjach powrót do domu. A tam już od drzwi czekają na nas: ulubiony pupil, który domaga się wyjścia ( jakby nie mógł jeszcze choć trochę poczekać) oraz mama z obiadem. Następnie kolej na obowiązki. Rozpakowujemy plecak, wyciągamy zeszyty i zabieramy się za lekcje. Znowu nauczyciele (jakby nieludzcy) zadali nam ich dużo. I jak tu być spokojnym i się zrelaksować? Na każdej kartce czają się trudności, spoglądają na nas, chcą nas dopaść. My (pełni wiary) się nie dajemy. W końcu w każdym z nas drzemie Einstein (fizykę mamy w małym Pole tekstowe: palcu), Pitagoras ( matematyka nam niestraszna) oraz Sokrates ( jak nikt inny potrafimy dyskutować z nauczycielami). Bitwa z zadaniami domowymi prawie skończona. Została tylko chemia (ach te nieszczęsne alkohole). Jest już późno, a łóżko miło się do nas uśmiecha (w końcu to najlepszy czworonożny przyjaciel człowieka). Ostatecznie dajemy za wygraną. Jutro czeka na nas parapet (ulubione miejsce uczniowskiej braci) lub toaleta (gdzie wita nas przytłaczająca chmura dymu papierosowego). Kolejny dzień. Od samego rana pytanie. Kochani profesorowie z uśmiechem zapraszają nas do tablicy. Wiemy, że będzie to twardy orzech do zgryzienia (w końcu im bliżej tablicy, tym dalej od wiedzy). Z upragnieniem czekamy na dzwonek. Nareszcie dzwoni! Przerwa. Wtedy jesteśmy pełni energii. Wówczas życie towarzyskie kwitnie. Zwykle jednak przerwy są zbyt krótkie (co wielu traktuje jak obrazę majestatu). Dlatego z utęsknieniem czekamy na wakacje (wtedy można brykać do woli). Po wypoczynku czas zabrać się do pracy. Kolejny 1 września. Szkoła już czeka. Chociaż każdy ze smutkiem żegna wakacje podświadomie cieszymy się z powrotu do szkoły. W końcu mamy tam wielu przyjaciół i znajomych, nawet tak bardzo nielubiani

Str. 6

PYTAJNIK

Pole tekstowe: „Nie taka szkoła straszna jak ją malują”! -  Felieton